Scroll to top
Dariusz Jagieła
Podaj

Organizujemy się na nowo!


Dariusz Jagieła - 3 grudnia 2018 - 0 comments

Dariusz Jagieła udzielił wywiadu „Gazecie Ząbkowickiej” (nr 271/2018). Tą rozmową zapraszamy ponownie do współdziałania na rzecz gminy Ząbkowice Śląskie.

  • Obraził się Pan na mieszkańców miasta i gminy Ząbkowice Śląskich?

Gdybym tak myślał, w ogóle nie startowałbym w wyborach. Mam wielki szacunek do mieszkańców naszej gminy. Jak wyglądałaby kampania, gdybym nie startował? Wniosłem zupełnie inne spojrzenie na rolę władzy samorządowej. Budujemy świadomość społeczną, że powierzamy naszą przyszłość w wyborach i to kogo wybierzemy jest bardzo ważne. Nie jestem skupiony na sobie, ale na Ząbkowicach. Moim postulatem była na przykład likwidacja nikomu niepotrzebnego stołka drugiego zastępcy Ząbkowic, a burmistrz Orzeszek odwołał właśnie Ewę Figzał z tego stanowiska. Już choćby dlatego warto było wystartować w wyborach.

  • Co według Pana sprawiło, że nie dostał się Pan nawet do drugiej tury wyborów i z miażdżącą przewagą te wybory wygrał Marcin Orzeszek?

Na nieznanego przed wyborami szerszej opinii publicznej Dariusza Jagiełę i jego konkretny, odważny i ambitny program wyborczy zagłosowało ponad 1500 ludzi. Natomiast ludzie wybrali tani populizm Marcina Orzeszka – prominentnego polityka Platformy Obywatelskiej, który aby zwiększyć swoje szanse w wyborach wystawił dwa komitety wyborcze, partyjny oraz swój. Patologia w Ząbkowicach polega na tym, że gmina jest największym pracodawcą, a ludzie boją się zmian. Marcin Orzeszek obiecywał wszystko wszystkim. Szczytem tego populizmu było obiecanie przez niego, humorystycznie nazywanego „ząbkowickim Balatonem” zalewu w miejscu ujęć wody pitnej w okolicy parku. Kampania Marcina Orzeszka w dużej mierze opierała się na budżecie Gminy. Burmistrz wydał z publicznych pieniędzy dwie gminne gazety, zorganizowanych było wiele gminnych imprez, które siłą rzeczy promowały jego osobę. Moim zadaniem nie było mnożenie nonsensownych obietnic, ale zwrócenie uwagi na rzeczywiste zagrożenia i szanse naszej gminy. Wynik wyborów niczego nie zmienił w tym względzie, bo problemy zostały, a szanse na ich rozwiązanie oddalają się. Mówię to już nie w trybie wyborczym, ale jako mieszkaniec gminy Ząbkowice Śląskie. Niczego, z tego, co powiedziałem w kampanii nie odwołuję. Czas najwyższy przerwać celebrowanie władzy i zacząć pracować dla gminy. Po raz pierwszy stanąłem do wyborów na burmistrza, bardzo chciałem żeby było godnie, profesjonalnie i prawdziwie. I tak było z mojej strony. Marcin Orzeszek wygrał, ponieważ ludzie ambitni są w mniejszości, a jego zwolennicy nie chcą zmian.

  • Czy po tej porażce załamał się Pan psychicznie?

To żart? Gdybym był na miejscu burmistrza Orzeszka i przegrałbym wybory to załamanie psychiczne byłoby wielce prawdopodobne. Zdecydowałem się kandydować, aby zostać burmistrzem Ząbkowic po to, aby moja córka, która jest studentką pierwszego roku medycyny, chciała po studiach wrócić i zamieszkać w Ząbkowicach. Dziś niestety nie ma na to szans, ponieważ burmistrz Orzeszek jest nastawiony na polityczną promocję własnej osoby i nie podejmuje realnych działań aby gospodarczo i finansowo rozwijać naszą Gminę. To trzeba zmienić.

  • Podczas tej kampanii wyborczej jasno wyszło na jaw, że profil Kartoflisko w internecie prowadzi Pan bądź pana sprzymierzeńcy. Nadal będzie prowadzony?

Kampania wyborcza była przede wszystkim czasem moich osobistych kontaktów z mieszkańcami. Starałem się też ożywiać dyskusje poprzez profil 101 Pomysłów dla Ząbkowic na Facebooku, moją stronę internetową i vlog na You Tube. Za te przekazy odpowiadam i tam nie spotkałem się z zarzutem braku rzetelności czy populizmu. „Kartoflisko” bardzo kontestowało burmistrza i jego ekipę. To przecież Państwa gazeta swego czasu opublikowała „wywiad” z kimś, kto prowadzi tę stronę. Proszę zapytać co dalej z tym pomysłem na satyrę z władzy. Nic mnie nie łączy z „Kartofliskiem”, nie mam wpływu na to, co publikują inne ząbkowickie media. Jeśli szuka Pani informacji o rzeczywistych wpływach w mediach lokalnych, to proszę zapytać kto i od kiedy jest właścicielem Expresu Miejskiego. Owszem, wiele osób przed wyborami mówiło mi, że „Kartoflisko” szkodzi mi. Przewrotnie mógłbym skomentować tę sprawę mówiąc, że ta stronka mobilizowała fanów Marcina Orzeszka i na tej podstawie można zapytać kto naprawdę jest jej inspiratorem.

  • I na koniec. Czy za 5 lat zamierza Pan wystartować w wyborach na burmistrza Ząbkowic Śląskich, a może chce Pan zorganizować wcześniej referendum?

Kadencja, trzecia już, Marcina Orzeszka na fotelu burmistrza będzie oceniana znacznie ostrzej, bo ilość i treść obietnic, jakie złożył przez kilka tygodni kampanii wyborczej musi wywołać oczekiwanie ich realizacji. Nawet arytmetyczna większość w radzie miejskiej nie uchroni burmistrza od ocen i domagania się, aby spełnione zostały deklaracje, których było dużo więcej, niż może to udźwignąć budżet gminny. Jeśli radni i burmistrz zaryzykują większe zadłużenie, jeśli burmistrz i jego ekipa nie pozyskają poważnych dotacji na projekty (w tym na budowę krytej pływalni), jeśli do Ząbkowic nie trafi inwestor zdecydowany lokować fabrykę z wieloma miejscami pracy, jeśli nadal będziemy wykluczeni komunikacyjnie, jeśli po profesjonalną diagnostykę medyczną wciąż będziemy musieli jeździć do Wrocławia lub innych miast, i jeśli wielorodzinne budownictwo mieszkaniowe nie będzie dla gminy priorytetem – to szybciej, niż za 5 lat pojawi się bolesne rozczarowanie. Może dlatego Marcin Orzeszek – jak się mówi – ma zamiar już za 10 miesięcy wystartować do Sejmu i zostawić wszystkie problemy?

W imieniu wszystkich osób, które wraz ze mną kandydowały do rady miejskiej dziękuję za udzielone nam poparcie. Było za małe, by przejąć odpowiedzialność za naszą gminę, ale było na tyle silne, by czuć się zobowiązanym do dalszej pracy. Gmina Ząbkowice Śląskie to nasz wspólny dom. Organizujemy się na nowo, już nie pod presją kalendarza wyborczego, ale bardziej systemowo. Zapewniam, że nie brakuje mi i moim przyjaciołom woli działania.